SPRZĘT - FOTO

Spis treści

Czym fotografować?
W grę wchodzą właściwie tylko aparaty małoobrazkowe (na błonę perforowaną o szerokości 35 mm). Aparaty na błonę zwojową (60 mm) zapewniają co prawda możliwość uzyskiwania większych powiększeń (czasami bardzo ważne w poligrafii), lecz są zbyt ogromne, zbyt ciężkie i zbyt drogie, by mogły służyć ludziom naszego pokroju. Fotografia minutowa POLAROID'a nie ma w górach żadnych zalet uzasadniających swe użycie, a technologia "szpiegowska" (aparaty na jednostronnie perforowaną błonę 8 mm) nie zapewnia wystarczająco dobrej jakości.

A więc aparat małoobrazkowy. Robiący zdjęcia w standardowym formacie 24x36 mm, żadnych "wynalazków" dla formatu 18x24 mm. Będzie to lustrzanka małoobrazkowa, albo tzw. idiotkamera, czyli aparat dla idioty, a nie aparat-idiota, ponieważ aparaty te posiadają często bardzo rozbudowaną automatykę ekspozycji i ustawiania ostrości.

spis treści

Lustrzanka czy idiotkamera?
Czy wiesz dlaczego tanie wina są dobre? To proste!! Tanie wina są dobre, bo są dobre i są tanie :-)

Idiotkamera jest mała, prosta w obsłudze i lekka, mówią jej zwolennicy. Idiotkamera nie pozwala panować nad zdjęciem, które robię, nie pozwoli mi zmienić obiektywu, ani założyć filtra - mówią jej przeciwnicy. Prawda jest oczywiście pośrodku. Jeżeli nie umiesz fotografować i nie chcesz się tego nauczyć - wybór jest prosty. Oczywiście idiotkamera!! Możesz oczywiście pójść w pełnoautomatyczną lustrzankę i mieć zalety lustrzanki i zalety idiotkamery razem, ale nie licz na to, że kupisz to tanio. Wszelkie inne przypadki przemawiają za lustrzanką. Nawet jeżeli nie umiesz fotografować, będę cię zachęcał do nauczenia się. Uwierz mi, że satysfakcja ze swych fotograficznych osiągnięć wynagrodzi ci to po wielokroć. Kwestie finansowe są tu prawie bez znaczenia na wybór, bo prosta idiotkamera kosztuje 100 zł, a prosta lustrzanka 200 zł, a dobra idiotkamera 500-1000 zł, a dobra lustrzanka 1000-2500 zł (i niech mnie tu fachowcy za słówka nie chwytają, gdyż określenie "dobra" należy przykładać do prostego górołaza, a nie faceta, który chce z robienia zdjęć żyć). Idiotkamera ma oczywiście rację bytu jako drugi aparat. Wielu łojantów woli zostawić w spokoju swoją ulubioną lustrzankę, a w ścianę wziąć idiotkamerę. Lżejszą, niekłopotliwą, z niewymiennym obiektywem...

spis treści

Jaki aparat kupić?
To bardzo delikatna sprawa. Łatwo dać się tu wciągnąć w jałową polemikę, czy wprost pyskówkę z fanatykami. Trudno też (przynajmniej mnie) wydaje się cudze pieniądze. Nie wydaje się, byś mógł wybrać aparat na podstawie poniższego tekstu, ale być może będziesz mógł przynajmniej bardziej rzeczowo rozmawiać z fachowcami (nie mylić z obsługą sklepów sprzedających aparaty).

Jeżeli chodzi o idiotkamerę, to sprawa jest prosta. Ta sprawa nazywa się OLYMPUS Mju II i ma dobry, stałoogniskowy obiektyw, dobrą automatykę. Aparat jest mały i niezawodny (kilku moich znajomych używa tego modelu i od nikogo nie słyszałem na jego temat złego słowa), a jak się postarać, to można go dostać poniżej 600 złotych. Oglądałem ostatnio aparat Yashica T5 (może ze względu na sympatię do optyki Zeiss'a), jego właściciel chwalił go bardzo (widziałem zdjęcia - nawet, nawet), ale jak mówił - dał za niego "kupę forsy". W tej klasie nie chciałbym już nic wyróżniać, więc przejdźmy do lustrzanek.

O ile w przypadku idiotkamery kwestia finansowa nie jest kluczowa (trudno dostać dobrą idiotkamerę poniżej 400 złotych i trudno pogodzić się z wydaniem na nią ponad 800 złotych), o tyle w przypadku lustrzanek problem jest większy. Tu rozsądna rozpiętość to 100 złotych do 3000 złotych. Pamiętaj ponadto, że lustrzanka (korpus aparatu - tzw. "body" i jeden obiektyw, z którym ten korpus kupisz), to dopiero początek. Zafundowałeś sobie "skarbonkę", do której będziesz regularnie wrzucał swoje oszczędności. Zapewne zapragniesz mieć wymienne obiektywy, filtry, pierścienie i co tam sobie tylko zamarzysz. Jeżeli czytasz ten tekst, to jak rozumiem nie znasz się na zagadnieniu na tyle, bym mógł ci polecić coś powyżej lustrzanki manualnej. Jeśli masz bardzo mało pieniędzy - spróbuj kupić coś, co się nazywa Zenit (model przynajmniej TTL, by miał pomiar światła przez obiektyw). Kosztuje to niewiele, dobrze się sprzedaje, gdy ci się znudzi (jest wielka grupa Zenitofanów), obiektywy pasują od starszej linii Praktic (M42). Gdy masz przynajmniej 200-300 złotych możesz poszukać czegoś, co ma markę Praktica (modele starsze, z obiektywem na gwint M42, czyli LTLx, MTLx, PLCx, VLCx). Jeżeli chcesz być "bliżej świata", czyli zaopatrzyć się w sprzęt (a co za tym idzie osprzęt - obiektywy itd.) trochę popularniejszy "w świecie", to powinieneś zainteresować się Pentaxem (myślę o modelach MX i ME), czy Minoltą X300. Mowa cały czas o aparatach używanych - jeżeli masz ochotę na nowy, to obejrzyj Pentax MZ-M. Tu poruszamy się już na poziomie cenowym 500-700 złotych.

Następny szczebel, to lustrzanki automatyczne, z automatycznym ustawianiem ostrości (AF - ang. autofocus). Ten szczebel, to już 1500-3000 złotych, a więc już tylko w trzech zdaniach gwoli pełności rozważań. Ponieważ moje emocje leżą w pobliżu firmy Canon (uważam, że najlepszy AF pochodzi od nich i koniec, no, może nie zupełnie, bo emocje jednego z kolegów leżą w pobliżu firmy Nikon, która według niego ma najlepszy pomiar światła) nie będę nawet próbował szukać u konkurencji odpowiedników modeli, o których opowiem. Ostatnim krzykiem mody jest Canon EOS 300 (1800-2500 złotych), dobra, wielofunkcyjna automatyka, szybkie (jeżeli chodzi o automatyczną regulację ostrości) obiektywy, duży wybór dobrych obiektywów w firmach niezależnych, ale... Jest to plastikowy aparat ważący niewiele ponad 300 gramów i może dla wielu będzie to wielką zaletą, ale ja jestem przyzwyczajony do trzymania "czegoś" w ręku i EOS'em 300 robiło mi się zdjęcia źle. Zdecydowanie bardziej pasuje mi Canon EOS 50 (prawie 600 gramów), niestety, to już wydatek na poziomie 2500-3000 złotych. Cały czas mówimy tu o korpusie ze średniej klasy obiektywem zoom, który prawie natychmiast powinien zostać uzupełniony "z obu stron" (a przynajmniej obiektywem "dłuższym" - teelobiektyw).

spis treści

Obiektywy
Co jest najważniejsze w tym wszystkim? Oczywiście - człowiek, który znajduje się z drugiej strony wizjera :-)
Jaki z tego wniosek? Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Robić dużo zdjęć, eksperymentować, nie bać się złych zdjęć i "marnowania" materiału. Co jeszcze jest ważne - oczywiście obiektyw twojego aparatu. Nie automatyka - tę świetnie zastępuje człowiek ze swoim doświadczeniem, a obiektyw - dobrego "szkła" nic nie zastąpi.

Najważniejsze parametry obiektywu to jego ogniskowa, kąt widzenia, otwór względny i zdolność rozdzielcza. Co to ogniskowa - każdy pamięta (kto nie pamięta - myk do źródeł!), ale reszta? Proszę bardzo.

  • Kąt widzenia to kąt wierzchołkowy trójkąta, którego podstawę stanowi przekątna formatu pola obrazowego, a wysokość - ogniskowa obiektywu.
  • Otwór względny obiektywu to stosunek jedności do liczby otrzymanej przez podzielenie ogniskowej przez średnicę źrenicy wejściowej obiektywu. W celu ustalenia odpowiedniej skali do oceny otworu względnego przyjęto następujący ciąg wartości przysłony: 1 - 1.4 - 2 - 2.8 - 4 - 5.6 - 8 - 11 - 16 - 22 - 32. Każdy kolejny otwór względny jest mniejszy od poprzedniego w przybliżeniu dwukrotnie, co powoduje, że zmniejszenie otworu o jedną wartość przysłony powoduje konieczność dwukrotnego przedłużenia czasu naświetlania.
  • Zdolność rozdzielcza obiektywów to liczba kresek mieszczących się na jednomilimetrowym odcinku obrazu, które widać oddzielnie. Nie chcę się tu wgłębiać bardziej w zagadnienie, gdyż parametr ten trudno amatorowi porównywać ze względu na brak unifikacji metod i warunków pomiarów (rozdzielczość spada w miarę zbliżania się do brzegów obiektywu, jest zmienna wraz z wartością przysłony).

Reasumując: zdolność rozdzielcza jakaś tam jest i trudno się bedzie tym parametrem posługiwać, otwór względny - im większy ("jaśniejszy obiektyw"), tym lepiej, kąt widzenia obiektywu zależny będzie od ogniskowej obiektywu. A ogniskowa? Cóż, ogniskową będziemy wybierać w zależności od przeznaczenia obiektywu.

Standardowy obiektyw to taki, którego ogniskowa jest w przybliżeniu równa przekątnej klatki. W przypadku lustrzanki małoobrazkowej (24x36 mm) jest to 43,3 mm, a więc standardowy obiektyw ma ogniskową 43-58 mm (kąt widzenia 40-60°). Obiektyw szerokokątny ma ponadstandardowy (powyżej 60°) kąt widzenia, a ogniskową 16-40 mm - daje efekt oddalenia fotografowanych przedmiotów, ma większą, niż obiektyw standardowy głębię ostrości, ale wykazuje przerysowania (zniekształcenia perspektywy). Obiektywy o jeszcze mniejszej ogniskowej (7-15 mm), charakteryzujące się karykaturalnym przerysowaniem perspektywicznym noszą miano rybiego oka (ang. fish-eye), a ich kąt widzenia sięga 130-180°. Obiektywy długoogniskowe mają ogniskową przynajmniej dwukrotnie większą od długości przekątnej klatki zdjęciowej - to obiektywy o ogniskowej 100-2000 mm przy kącie widzenia 1-30°. Jeżeli mechaniczna długość obiektywu jest mniejsza od ogniskowej, to nazywamy go teleobiektywem. Gwoli kompletności rozważań wspomnieć należy jeszcze o obiektywach portretowych (ogniskowa 85-105 mm i kat widzenia 20-23°), aczkolwiek ich przydatność w górach jest niewielka.

spis treści

Jakich obiektywów potrzebuję?
Obiektywy o różnych ogniskowych przydają się w górach jak nigdzie indziej. Bardzo często spotykamy się z sytuacją, że nie można w inny sposób skomponować kadru, ponieważ nie można się zbliżyć (oddalić) do obiektu.

Potrzebować będziemy więc obiektywów o różnej ogniskowej. Praktyka wskazuje, że będą to: szerokokątny (20-35 mm, krótsze ogniskowe sprawiają zbyt wiele kłopotów ze zniekształceniami perspektywy, żeby można je było brać pod uwagę), standardowy (50 mm) i teleobiektyw (130-200 mm, dłuższe przeważnie ważą na tyle dużo, że dla osobnika idącego w góry nie mają tylu zalet, by rekompensować niewygodę ich noszenia).

Cały czas rozmawiamy o obiektywach tzw. stałoogniskowych. Istnieją jednakże konstrukcje o zmiennej ogniskowej (zoom) pozwalające na płynną zmianę ogniskowej. Dzięki posiadaniu takiego obiektywu zwiększa się komfort komponowania kadru i liczba wymian obiektywu (bardzo popularne zakresy ogniskowych to 28-105 mm oraz 80-200 mm, więc nie będziemy potrzebowali trzech obiektywów, a tylko dwa, żeby pokryć cały zakres potrzeb). Nie ma jednak nic za darmo. Obiektywy stałoogniskowe rysują perfekcyjnie ostro i są znacznie jaśniejsze, niż zmiennoogniskowe. Ponadto minimalna odległość, na jaką można nastawić ostrość, jest mniejsza dla obiektywów stałoogniskowych. Przestrzegam więc przed rozczarowaniem, którego może doznać właściciel aparatu Practica po zakupieniu (za kwotę pięciokrotnie większą) wymarzonego Canona czy Minolty z zoomem i zobaczeniu, że starym sprzętem robił ostrzejsze zdjęcia.

spis treści

Co to są filtry?
Filtry to elementy nakładane na obiektyw mające na celu korygowanie wpadającego światła. Korekta ta to przede wszystkim zatrzymywanie pewnych składowych widma. A po co nam ta cała korekta? Otóż błony, na których fotografujemy przygotowane są na konkretne zabarwienie światła (najczęściej na światło dzienne) i wszelkie odchylenia zabarwienia światła mogą mieć ujemny wpływ na osiągane efekty. O ile fotografując na materiałach negatywowych pewne niewielkie korekty wprowadzić można w procesie kopiowania negatywy na pozytyw (w labie, czy w samodzielnie), to błony odwracalne takich możliwości nie dają. Pozostaje więc użycie filtrów. Używając filtrów pamiętaj, że kiepskiej jakości filtr (nie powiem: "czytaj: tani", choć byłbym bardzo blisko prawdy) przyniesie więcej szkody, niż pożytku - obniżenie jakości zdjęcia będzie silniejsze, niż "statutowa działalność filtru".

  • Najpopularniejszym filtrem wśród fotografujących w górach jest filtr UV. Jest to filtr absorbujący promieniowanie ultrafioletowe (UV), które powoduje niebieski zafarb zdjęć. Efekt zaniebieszczenia nasila się oczywiście wraz ze wzrostem wysokości, na której robisz zdjęcia, co związane jest z pochłanianiem promieniowania UV przez grubą i w dolnych warstwach gęstą atmosferę. W Polsce ultrafiolet przeszkadza mi tylko w Tatrach, reszta gór leży na tyle nisko, filtru UV tam nie używam. Tyle szkoła falenicka, według której filtrów używasz najrzadziej, jak tylko można - szkoła otwocka mówi natomiast, że filtr UV należy na stałe nakręcić na obiektyw, bo jak nie pomaga, to zabezpiecza obiektyw przed porysowaniem. I jeszcze jedna uwaga. Producenci materiałów światłoczułych chwalą się, że filtr UV "wbudowały" już w emulsję. To bardzo fajnie, wyeliminowano wobec tego zafarb spowodowany czułością emulsji na promieniowanie UV. Pozostaje jeszcze druga własność promieni UV - ogniskują się one w innej płaszczyźnie, niż promieniowanie widzialne, co potrafi powodować nieostrości. W tym przypadku filtr UV nadal będzie przydatny.
  • Kolejny popularny filtr to SKYLIGHT - filtr "odniebieszczający" i "ocieplający" zdjęcie. Efekty jego działania przypominają działanie filtru UV, może tylko na śniegu SKYLIGHT sprawuje się lepiej.
  • Następny filtr to filtr niebieski (a więc "antyczerwony") - stosowany o poranku (jasnoniebieski), przy zachodzącym słońcu (niebieskofioletowy) oraz gdy słońce stoi nisko nad horyzontem (niebieski średni) i światło jest lekko czerwone. Filtr ten pozwala zachować efekt normalnego światła dziennego.
  • No i wreszcie - filtr polaryzacyjny. Filtr, o którym pisze sie, że jest kłopotliwy w użyciu i zmusza do myślenia, wiec jest atrybutem zawodowca, albo przynajmniej zaawansowanego fotoamatora. I oczywiście ta opinia wystarczy, by każdy chciał go mieć i używać, i żeby od razu było widać, że go użył. No dobrze, pożartowaliśmy sobie i wystarczy. Co to jest polaryzacja – wszyscy wiedzą (bo to przecież nic innego, jak uporządkowanie drgań światła, które jest przecież falą), jak działa filtr polaryzacyjny – chyba też (porządkuje światło wygaszając fale w pewnej konkretnej płaszczyźnie), jakie to wszystko daje efekty – przede wszystkim usuwanie odblasków i połysków oraz przyciemnianie nieba bez naruszania innych barw (przyciemnienie jest najsilniejsze w odniesieniu do tej części nieba, którą mamy w polu widzenia fotografując w kierunku prostopadłym do kierunku padania promieni słonecznych). Jeżeli chodzi o połyski, to proszę uważać na metale, które odbijają światło niespolaryzowane (wyjątkiem jest tu odbłysk swiatła spolaryzowanego, np. odbicie błękitnego nieba), wiec nasz filtr bedzie w tym przypadku bezużyteczny. Na szczęście wiekszość innych materiałów, które sprawiają nam kłopoty (plastiki, błyszczące lakiery, woda, szkło, polerowane drewno) polaryzują światło i... tu je mamy. Jak tego używać? Nakrecić filtr na obiektyw lustrzanki (to ważne, bo musimy obserwować w wizjerze efekty działania filtru), obracać filtrem obserwując efekty i pstryknąć, gdy będziemy z efektów zadowoleni. Proste? Jasne!! Może uda sie zrobić piękne zdjęcie ryby w wodzie, czy gwiazdy filmowej za szybą. Istnieją dwa rodzaje filtrów polaryzacyjnych: liniowe i kołowe. Jeżeli nie używamy aparatów z automatycznym ustawianiem ostrości (AF) - używajmy filtrów liniowych, w przeciwnym razie nasz AF może zostać przez filtr "oszukany" – wtedy posługujemy sie filtrem kołowym. Jeszcze tylko dwie uwagi. Po pierwsze: filtr polaryzacyjny powoduje spadek jasności optyki (o jeden albo dwa stopnie przysłony), a więc użytkownicy zoom'ów – bądźcie czujni. I po drugie, radze wam z własnego doświadczenia - uczcie sie używania filtrów polaryzacyjnych na przeźroczach – na odbitkach z labów czesto trudno jest odróżnić, kiedy filtr był użyty, a kiedy nie.
  • Na koniec jeszcze jeden filtr - filtr połówkowy. Jest to filtr szary, ma on w połowie przejście od bezbarwnego "dołu" do szarej "góry". Filtr ten służy na ogół do złagodzenia kontrastu pomiędzy niebem, a ziemią.

spis treści

Aparat, filtry i co jeszcze?
Koniecznie kup osłonę przeciwsłoneczną. Tylko raz w życiu byłem w górach, kiedy osłona nie przydała się, bo lało tydzień bez przerwy (nie wychodziliśmy wtedy robić zdjęć, bo gdybyśmy wychodzili, to każdy miałby na obiektywie osłonę przeciwsłoneczną, no, powiedzmy - przeciwdeszczową). Bardzo wygodne są osłony elastyczne (tzw. gumy), bo pozwalają chować aparat do futerału bez demontażu osłony.

Jeżeli fotografujesz obiekty niewielkie, to powinieneś zaopatrzyć się w pierścienie pośrednie. Pozwolą one odsunąć obiektyw od klatki, co umożliwi zwiększenie skali odwzorowania. Owady, czy malutkie detale (np. roślin) będą wtedy mogły wypełnić cały kadr. Pamiętaj, że do współczesnych automatycznych lustrzanek pierścienie będą kosztowały majątek. Rozwiązaniem mogą być wtedy soczewki nasadkowe.

Warto też kupić statyw. Nie będzie ci się często przydawał w górach, więc nie noś go ze sobą zawsze (często będziesz mógł ustawić aparat na jakimś kamieniu czy plecaku), ale będą takie dni (i noce), że zapragniesz robić zdjęcia ze statywu. Kupując statyw zwróć uwagę, by miał tzw. głowicę panoramiczną, która pozwoli precyzyjnie kontrolować ustawienie aparatu podczas robienia wieloklatkowych panoram.

spis treści

Lampa błyskowa
Niby w górach raczej nie, choć czasami przyda się doświetlić pierwszy plan, czy obiekty w głębokim cieniu. Ale przecież góry to także, a może przede wszystkim noce przy ognisku i gitarze, czy piwo w schronisku. I jak wtedy sfotografować swoją najlepszą koleżankę? Jeżeli kupiłeś idiotkamerę, albo nowoczesną lustrzankę, to kłopot masz z głowy, lampę wbudowali ci w aparat. Jeżeli twój aparat to Zenit, Practica, czy inna siermiężna lustrzanka, to daj sobie spokój. Lampy używać będziesz tylko w "cywilizowanym świecie". Nie bedzie ci się chciało nosić jej w góry, zakładać do niej baterii, montować na aparacie, a potem demontować. Wszystkie te niedogodności nie będą warte funkcjonalności osiągniętej przez możliwość skorzystania z lampy.

spis treści

Co znaczą skróty TTL, AF, USM?

  • TTL oznacza Thru The Lens, czyli "przez obiektyw" i dotyczy metody pomiaru oświetlenia poprzez mierzenie światła wpadającego przez obiektyw do wnętrza aparatu.
  • AF to Autofocus, czyli automatyczne ustawianie ostrości.
  • USM to UltraSonic Motor, czyli cichy i szybki silniczek obiektywowy, dzięki któremu obiektyw szybko i precyzyjnie ustawia ostrość pracując prawie bezszelestnie.

spis treści

Przeźrocza, czy odbitki?
Obiektywnie rzecz biorąc (z "fizycznego" punktu widzenia) negatyw jest materiałem doskonalszym. Zapewnia możliwość rejestracji większej rozpiętości tonalnej, zapewnia lepszą ostrość obrazu i większą tolerancję na błędy naświetlenia. Cóż z tego, jednak, gdy ty, jako fotoamator nie będziesz potrafił z tego skorzystać. Ty oddasz swój negatyw do labu, a tam humor (czy upodobania) laboranta, czy jakość chemikaliów będzie więcej ważyć dla Twoich zdjęć, niż własności materiału, na którym fotografujesz. Jedyną zaletą fotografii na materiałach negatywowych jest prosty sposób powielania utrwalonych obrazów połączony z możliwością ich kadrowania. Wykonując przeźrocza wszystkie decyzje podejmujesz w chwili naciśnięcia spustu migawki. Potem kadrowanie będzie baaaardzo trudne (nie niemożliwe, bo zawsze na etapie oprawiania przezrocza w ramki możesz przysłonić kawał niepotrzebnego nieba równo przyciętą folią aluminiową). Fotografowanie na materiałach odwracalnych spowoduje, że będziesz musiał (prędzej, czy później, bo na pożyczanym daleko nie zajedziesz) zakupić rzutnik i ekran (prześcieradło nie wytrzymuje konkurencji z ekranem perełkowym). Pozostałe koszty są porównywalne (jeśli oczywiście ktoś nie ma aptekarskiego zacięcia), bo niby materiały odwracalne i ich wywołanie są trochę droższe, ale nie potrzebują wglądówek, powiększeń i albumów, a z drugiej strony - ramki i magazynki też kosztują. Tu nie dostaniesz więc argumentu do rąk. A jak to jest później z odbiorem? Powiem szczerze, że temat taki, jak góry zdecydowanie bardziej podoba mi się na przeźroczach. Odbitka przeważnie nie jest większa, niż 13x18cm, a tu - wielki obraz wielkich gór, kozica jak żywa... Oglądanie przeźroczy związane jest ponadto z jakąś "celebrą" - wymaga zaciemnienia pomieszczenia, ustawienia rzutnika, przygotowania ekranu. Nie wiem, czy to wada (nie opłaca się oglądać czterech ujęć, nie można szybko czegoś komuś pokazać, a używanie przeglądarek to pomyłka), czy zaleta (widzowie są przygotowani na "widowisko"), ale tak po prostu jest. Pozostaje jeszcze dostępność zdjęcia w jednym egzemplarzu, nie będzie można podarować przyjaciołom zbiorowej fotografii. Niby można wykonać odbitki z przezroczy (zawsze na papierze odwracalnym - metoda kopiowania przezroczy na materiale negatywowym i robienie z tego odbitek daje słabe rezultaty), ale chyba nie oto chodzi. A więc dobrze, jest tak, jak lubię - zamieszałem ci w głowie, a decyzję musisz podjąć sam...

spis treści

Marki i typy błon
Jeżeli fotografujesz na negatywach, to pamiętaj, że na każdym materiale, który został wyprodukowany przez jedną z głównych firm (Agfa, Fuji, Kodak, Konica) uzyskasz doskonałe rezultaty. Różnice będą minimalne i jeżeli nie jesteś fachowcem nie bedziesz ich potrafił wychwycić. Nie oceniaj tylko negatywów na podstawie zdjęć z labu!! Dobry lab zrobi ci dobre odbitki z każdego negatywu - kiepski lab zepsuje odbitki robione z najlepszych profesjonalnych negatywów. A więc po pierwsze znajdź sobie dobry lab, taki, który zapewni ci powtarzalność wyników (zdjęcia robione z tego samego negatywu dzisiaj i za miesiąc muszą być identyczne, nie mogą różnić się tonacją). Po drugie używaj filmów niskoczułych. O ile poprzedni warunek potrafiłeś spełnić (w kazdym większym mieście powinien się jeden dobry lab znaleźć), to ten - zwłaszcza gdy fotografujesz zoom'em może być bardziej bolesny. Osobiście większość zdjęć robię jasnymi, stałoogniskowymi obiektywami, ale czasem biorę do ręki zoom albo idiotkamerę i wtedy jest trudno. Jeżeli nie robisz dużych powiększeń, to sprawy nie ma. Jeżeli robisz - pamiętaj o czułości filmu. Widzę, że czekasz z niecierpliwością, aż padną w końcu upragnione typy filmów. Cóż - padną, ale będziesz zawiedziony. Żadnych fachowych porad, wyników testów, nic z tych rzeczy. Moje prywatne spostrzeżenia i nic więcej. Otóż najczęściej używam Kodak ProFoto 100. Uważam, że bezkonkurencyjnie oddaje barwę ludzkiej skóry. Co prawda widziałem gdzieś w sieci prezentację tego materiału i został on prawie zdyskwalifikowany za nienaturalne oddanie... barwy asfaltu. Cóż - de gustibus... Ja ten asfalt olewam i fotografuje na ProFoto 100. Zdarza mi się też ostatnio używać Fuji New Superia - bardzo fajna w Tatrach. Nie lubię natomiast Kodaka Gold i Royal Gold oraz starych Fuji - Superia (bez New) i Super G. No jest jeszcze niby Konica VX - zupełnie poprawna i bardzo tania. Kupuję ją dzieciom do idiotkamery i do 13x18cm wszystko jest w najlepszym porządku. Ostrzegam wykonujących duże powiększenia przed VX-400 - ziarno jest już duże.

Jeżeli zaś chodzi o przeźrocza, to tu pozostała na placu boju prawie wyłącznie firma Fuji. Kodak według mnie zdecydowanie za ciepło oddaje barwy, a ponieważ najczęściej fotografowane przeze mnie motywy to las, góry, woda - nie potrzebuję tego. A więc Fuji i co dalej? Mam ochotę powiedzieć, że wszystko jedno, ale nie chciałbym się doczekać riposty: "Wszystko jedno, to załóż sobie spodnie przez głowę!!". Fuji Velvia - to jest to. Zdecydowane ostre kolory - wszyscy tego oczekują po przeźroczach. Dopiero wtedy, gdy cię to znudzi, albo zechcesz sfotografować "złe" niebo, czy "złą" wodę sięgnij po Fuji Provia. Da kolory trochę zimniejsze, niż Velvia, choć równie piękne.
Całkiem przyzwoite efekty daje również Konica. Co prawda trudno ją porównywać do Fuji, jednakże jakość jest bardzo poprawna. Istotnym argumentem na korzyść Koniki jest prawie dwukrotnie niższa cena, niż np. analogicznych slajdów Fuji.

spis treści

Tolerancja naświetlania i bracketing
Każdy materiał światłoczuły by zostać optymalnie naświetlonym w odniesieniu do konkretnej fotografowanej sceny wymaga ustawienia pewnej wartości przysłony i pewnej długości czasu naświetlania. Wartości te nie są sztywne i prawidłowe naświetlenie uzyskamy stosując trochę inne wartości przysłony, czy czasu. To jest właśnie tolerancja naświetlania. Im większa jest ta tolerancja, tym bardziej możemy się pomylić w ustawianiu parametrów naświetlania bez szkody dla zdjęcia. Cóż, życie nie jest jednak kolorowym filmem i nasze ulubione materiały odwracalne (przeźrocza) mają bardzo małą tolerancję (np. jedna działka przysłony) naświetlania. Ponieważ przeważnie nie wiemy, jakie parametry są właściwe, a chcemy uzyskać poprawne zdjęcie musimy wykonać kilka zdjęć tej samej sceny naświetlając ją tak, jak sobie umyśliliśmy, a ponadto prześwietlając ją i niedoświetlając powiedzmy o +/- 2 działki przysłony (np. co pół działki). Ta operacja pozwoli zwiększyć szansę wykonania prawidłowo naświetlonego zdjęcia i określana jest mianem bracketing. Współczesne automatyczne lustrzanki mają możliwość samodzielnego wykonywania bracketingu - nazywa się to autobracketing.

spis treści

Pokazy slajdów
Zestaw powinien składać się z 20-200 przeźroczy (krótsze najprawdopodobniej spłycą temat, dłuższe będą nużące - uwierz mi, że nie musisz pokazywać wszystkich przezroczy, które zrobiłeś) i jeśli chcesz, by cechował go profesjonalizm, to przygotuj sobie jego scenariusz, zanim zaczniesz robić zdjęcia. Gdy już wiesz co będziesz fotografować, pamiętaj jak będziesz to robił. Jeżeli rozmawiamy o seriach obrazów, to mniemam, że umiesz już skomponować pojedyncze zdjęcie. Przypomnijmy sobie teraz jak nazywamy sześć podstawowych planów i spróbujmy na przykładach człowieka i drzewa opowiedzieć, co one powinny przedstawiać:

PLAN CZŁOWIEK DRZEWO
plan ogólny człowiek jest sztafażem, małym punktem na tle obrazu obejmującego góry, drogę, las, chmury dużo drzew, panorama lasu
plan pełny człowiek wypełnia swą postacią prawie całą powierzchnię pionową jedno albo kilka drzew od podstawy do czubków
plan amerykański człowiek "ucięty" do kolan jedno drzewo od połowy pnia do "uciętego" czubka
półzbliżenie popiersie parę konarów
zbliżenie sama głowa konar z wyraźną strukturą
detal fragment głowy, np. usta fragment liścia z uwydatnionymi "żyłkami", albo fragment kory

A teraz parę zasad montażu planów:

  • łącz plany co drugi (jest to optymalne z punktu widzenia psychologii percepcji), ewentualnie w ograniczonym zakresie sąsiadujące, lub co trzeci, czyli po obrazie w planie ogólnym pokaż plan amerykański i tak dalej i z powrotem, czyli: 1-3-5-6-4-2
  • nie łącz obrazów w takim samym planie - wywołuje to natychmiastowy efekt znużenia u widzów
  • nie łącz krańcowych planów - niszczy to możliwość zrozumienia więzi łączącej obrazy
  • zachowuj proporcje planów w strukturze całości:
    • plan ogólny 10%
    • plan pełny 10%
    • plan amerykański 15%
    • półzbliżenie 20%
    • zbliżenie 25%
    • detal 20%
      ...co daje 35% planów dalekich i 65% planów bliskich.

Zauważ, że zasada zachowania proporcji planów wpływa na sposób fotografowania, bo zmusza cię do częstego stosowania zbliżeń i detali przy ograniczeniu planów ogólnych. Jeszcze trudniejsze jest to wszystko w przypadku zestawu "dokumentalnego", gdy chcesz pokazywać obrazy zgodnie z chronologią ich robienia (przedstawiając na przykład wycieczkę, czy drogę wspinaczkową). Nie będziesz miał innego wyboru, jak tylko pamiętać o powyższych zasadach naciskając spust migawki.

spis treści

Jak nie zapomnieć o robieniu zdjęć?
Jeżeli jesteś "prostym turystą" (przepraszam młodzież ze skoliozą), to nie masz większych problemów. Robienie zdjęć nie jest dla ciebie trudne technicznie ani niebezpieczne. Jeżeli tylko nie musisz się zatrzymać, by wyjąć aparat z plecaka, to wszystko jest w porządku. No, jest powiedzmy jeden problem, który polega na tym, że wędrujesz z grupą... Widzę, że już chwyciłeś, o co chodzi. No właśnie, grupa szybciutko obejrzała cerkiewkę, już nikt ci się nie pęta w kadrze i teraz ty potrzebujesz swoich 15 minut, żeby wypstrykać swoje pół filmu. Nie ma zmiłuj się. Musisz szybko chodzić, by za nimi zdążyć, albo namówisz ich na krótki odpoczynek (jeżeli nie będzie to częściej, niż dwa razy na dobę, to powinno ci się udać). Jedno jest ważne - nie daj się poganiać!

Jeśli jesteś łojantem - sprawa jest bardziej skomplikowana. Powyższe uwagi przydadzą ci się tylko podczas dojścia pod ścianę, ale jak rozumiem, nie takie zdjęcia chciałbyć pokazać swoim znajomym. W zespole dwuosobowym często nie możemy zrobić zdjęcia ze wspinania bo jesteśmy pochłonięci asekuracja lub wspinaniem. W zespole trzyosobowym, ten trzeci ma często więcej czasu i jest lepiej asekurowany stad jego szanse na zrobienie ciekawych ujęć są większe Jedyne miejsce, gdzie nie zapomina się zrobić zdjęcia to... szczyt. Nie rezygnuj oczywiście ze zdjęć pochodzących z podejścia pod ścianę (na twarzy koncentracja, napięcie, niepewność). Mnie bardzo podobają się zdjęcia z biwaków w ścianie, choć myślę, że wtedy napraaaawdę nie ma się ochoty na robienie zdjęć. Zdjęcia najczęściej robi się więc na stanowiskach, gdy masz swobodę operowania rękami lub w łatwym terenie. Bardzo ciekawe zdjęcia robi się ze zjazdu obok wspinających się. W czasie wspinania łojanci z obrzydzeniem podchodzą do panoramek, czy szerokich planów. Nic bardziej błędnego - jako niełojant z przyjemnością oglądam góry widziane z miejsc, w których nigdy się nie znajdę, a więc łojancie, rób te zdjęcia dla mnie, nawet jeżeli nie chcesz ich robić dla siebie.

W górach wysokich - kimkolwiek jesteś - będzie ci ciążyłą niepowtarzalność ujęć. Najprawdopodobniej w miejscu, w którym robisz zdjęcie, jesteś "dwa razy w życiu" (pierwszy i ostatni). Tylko wąska grupa himalaistów, czy trekkerów powraca wielokrotnie w te same strony. A więc spraw się dobrze...

Pamiętaj, że:

  • Potęgę gór najlepiej przedstawi plan ogólny, ujęcie, w którym człowiek (namiot, wioska) jest sztafażem, małym punktem na tle gór
  • Warto wstać o wschodzie słońca kiedy widoczność po mroźnej nocy jest najlepsza (już półtorej godziny później, kiedy słonce się trochę podniesie ciekawe widoki mogą utonąć w chmurach - o zasadzie tej warto pamiętać również w Tatrach, gdzie wyższe szczyty wolne od mgły są tylko do południa, więc osiąganie ich w celu sfotografowania panoramy po jedenastej przeważnie mija się z celem)
  • Bardzo silne są kontrasty w oświetleniu i należy je uwzględniać w pomiarze światła (głębokie doliny tona w cieniu, a już w tym czasie wysoko w górach świeci słońce)
  • Jadąc gdzieś dalej powiększ o 50% przewidywaną ilość filmów i zabierz ze sobą nowiutką, zapasową baterię do aparatu
  • W azjatyckich wioskach życie toczy się dużo wolniejszym rytmem, a Europejczyk jest duża sensacja, stad miejscowe zaludnienie łatwo zauważa kogoś z aparatem, a wtedy albo nici ze zdjęcia, albo nienaturalne ujęcia, albo bakszysz za pozowanie. Oczywiście wyjątkiem są dzieci.

spis treści

Sprzęt bezpieczny, a zawsze w pogotowiu
Jeżeli wybrałeś idiotkamerę - twoja przezorność została nagrodzona. Masz małą, lekką "mydelniczkę", nie nosisz wymiennych obiektywów, filtrów, statywu. Możesz mieć aparat pod ręką - w kieszeni kurtki, czy pod bluzą (jeżeli jest zimno, to lepiej pod bluzą, bo zamarznięty aparat lubi płatać figle). Jeżeli masz go blisko ciała, jest prawdopodobnie bardzo bezpieczny, nie grożą mu urazy mechaniczne. Gdy aparat trzymałeś pod bluzą, pamiętaj, że może być ciepły i wilgotny od potu, na mrozie będziesz miał wtedy zaparowany obiektyw. Przed zrobieniem zdjęcia warto sprawdzić, czy tak się nie stało. Powyżej opisane zalety idiotkamery są czasami tak ważne (szczególnie dla łojantów), że w góry bierzesz idiotkamerę jako drugi aparat obok klasycznej lustrzanki.

Jeżeli masz lustrzankę, to... będziesz ją nosił. Aparat noszony w plecaku to kiepski pomysł. Niby jest bezpieczny, ale wiele zdjęć stracisz przez to, że nie będzie ci się chciało zatrzymać, zdjąć plecaka, wyjąć... itd. Torby fotograficzne (nawet te z uprzężą) nie są zbyt wygodne (mówimy oczywiście o noszeniu ich na piersiach, a nie "wieszaniu" na plecaku, bo wtedy dalej musisz plecak zdejmować, z jedyne, co zarabiasz, to fakt, że pozostaje on zamknięty) przeszkadzają w zwykłej turystyce, nie mówiąc już o wspinaczce. Najlepsze miejsce dla aparatu – na piersiach, w futerale. Trzeba tylko pamiętać, by przymocować go taśmą, czy linką biegnącą dookoła ciała (np. w pasie), gdyż nie ma nic gorszego, niż dyndajacy calymi dniami aparat. Obiektywy przytroczone do pasa (wiszące na nim) zdecydowanie przeszkadzają w marszu, natomiast schowane w plecaku są źle używane (nie zakładamy ich, bo się nie chce zatrzymać, natomiast jak się już zatrzymamy, to robimy z nich użytek, czy trzeba, czy też nie). Zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem jest kamizelka, czy też pas, które wyposażone są w zewnętrzne "kieszonki" mocujące obiektywy dwoma (na krzyż) paskami tkaniny. Statyw najlepiej nosić w futerale przytroczonym do plecaka (np. w miejscu, gdzie producent widziałby czekan). Jeżeli tak się nie da, to pozostaje wnętrze plecaka, ale wtedy pozostaje stary problem "rzadkiego używania" (nie będzie ci się chciało rozpakowywać plecaka, by znaleźć statyw).

Jeżeli jesteś łojantem (narciarzem), pamiętaj o przymocowaniu aparatu jakąś linką do pasa, uprzęży, szyi, czy czegoś "stałego", gdyż dziwnym trafem wszystkie rzeczy są w spadku swobodnym (na śniegu) zaskakująco szybkie...

Bez względu co nosisz i gdzie to nosisz, musisz pamiętać, że w górach często pada i to niespodziewanie, więc nie daj się zaskoczyć brakiem worków foliowych.

spis treści

Filmy na lotnisku
Urządzenia do prześwietlania bagażu na lotniskach mogą zaświetlać filmy, ponieważ używają promieni X (Roentgena). Groźniejsze są urządzenia prześwietlające wszystko to, co przewożone będzie w luku bagażowym - nigdy nie pakuj tam więc filmów. Zabierz filmy do bagażu podręcznego i bądź czujny. W miarę bezpiecznie prześwietlić możesz filmy o czułości do 800 ASA, nie ryzykuj z czulszymi, nawet wtedy, gdy na aparaturze bedzie napis FILM SAFE. Nie wierz obsłudze, że urządzenie jest bezpieczne!! W pewnym czasopiśmie czytałem o teście, który wykonało PIMA (Stowarzyszenie Producentów Fotograficznych i Obrazowania) w wyniku skarg podróżnych. Testowano najpopularniejsze prześwietlarki: CTX-5000SP (starsze) i 3DX-6000 (nowsze). W wyniku testu stwierdzono szkodliwość prześwietlania materiałów fotograficznych o czułości od 100 do 1000 ISO z uwagi na powodowanie zadymienia. Gęstość optyczna takiego zaświetlenia zależy od czułości filmu. Unikaj jak ognia aparatury oznaczonej "Concorde Super Sonic" - tu zagrożone są wszystkie materiały. Pewność da tylko wyeliminowanie prześwietlania. Najlepszy sposób, to pokazanie filmów obsłudze i prośba o "ręczną" inspekcję. Przeważnie się udaje. Niektórzy fotograficy noszą rolkę filmu o czułości przynajmniej 1600 ASA i świecą nią w oczy ochronie. Słyszałem także, że firma Hama robi pudełka z ołowianymi ściankami mające na celu właśnie ochronę filmów przed prześwietleniem, ale jak czytałem na pl.rec.foto nie spełniają one swego zadania, ponieważ standardową reakcją obsługi kontrolujacej bagaż na tajemniczy obiekt ukrywający swą zawartość jest takie zwiększenie dawki promieniowania, by było widać, co jest w pudełku, a tego nawet filmy o niskiej czułości mogą nie wytrzymać.

spis treści

Skanowanie zdjęć
Rozumiem, że chodzi ci o przekształcenie twoich zdjęć na postać cyfrową, a nie o aparaty cyfrowe. Aparaty cyfrowe do naszych zastosowań nie nadają się specjalnie i przy swoich cenach nie mają wystarczających zalet, by konkurować z klasyczną fotografią. A więc zdjęcia lub przeźrocza i skaner.

Jakiego potrzebujesz skanera? Do zastosowań związanych z WWW - właściwie dowolnego. Zeskanowawszy przeźrocze 24x36 mm z rozdzielczością 600 dpi otrzymasz obrazek o wymiarach 567x850 pixeli. To prawie zawsze wystarczy na WWW. Wydaje się że nawet najprostsze skanery oferują dziś optyczną (pamiętaj, optyczną, a nie interpolowaną) rozdzielczość 600 dpi. Skaner taki musi być tylko przygotowany do skanowania materiałów transparentnych. Jeżeli będziesz chciał wydrukować to zdjęcie w drukarni, to w zależności od wymiarów drukowanego obrazka, będziesz potrzebował rozdzielczości sięgających 3000 dpi, a czasem i więcej. To już działania profesjonalne i twój drukarz opowie ci wszystko, co powinieneś zrobić.

Daruj sobie natomiast skanowanie błon negatywowych w celu otrzymania pozytywowych obrazów. To nie jest prosta operacja odwrócenia barw w programie graficznym. Potrzebna jest pewna "inteligencja" oprogramowania skanującego (albo wiele, wiele pracy operatora), by skorygować maskę negatywu przed odwróceniem barw. Sprzęt i oprogramowanie, które pozwolą to zrobić leżą na profesjonalnych półkach i mają profesjonalne ceny. Na amatorskich skanerach dużo lepsze efekty da skanowanie odbitek papierowych.

spis treści

Inne pytania
Poniżej masz parę ciekawych adresów internetowych, pamiętaj również o grupie dyskusyjnej pl.rec.foto - tam spotkasz ludzi, którzy o fotografowaniu wiedzą jeszcze więcej, niż ty o kurtkach z gore-tex'u... Oni również mają archiwum swej grupy i swój FAQ.

Pozostałe, ciekawe adresy:

spis treści

Tekst przygotował:
Andrzej Liczbik

Copyright (C) 1999-2002 by FAQ Team
e-gory.pl - portal gorski